Dochodzę do lekkiego obłędu. Nie wiem co będzie dalej. Wiem tylko, że jak wszystko potoczy się takim samym tokiem jak dotychczas to zrobię coś złego. Czy będę tego żałować? Wątpię, będzie wręcz przeciwnie. Doznam wielkiej ulgi i tym samym spadnie napięcie emocjonalne, więc przestanę być chodzącym kłębkiem nerwów. Wiem też, że wszystko wyjaśni się lada dzień. Mam już dość tego, że nie mogę zasnąć bo myślę ciągle o tym samym. Dla mnie to jedna wielka bajka w, której ja jestem postacią tragiczną.
Konsekwencje się nie liczą skoro teraz nikt się ze mną nie liczy i nikt nie traktuje mnie poważnie. Wszyscy odnoszą się do mnie nie jako do człowieka tu i teraz. Wszyscy odnoszą się do mnie jako do osoby powiązanej wzajemnie z innymi osobami i faktami, tworząc w ten sposób zbędne kłody pod moje nogi. Po jaką cholerę mydlą mi oczy? Mogę zrozumieć, że zachowują się tak ludzie spoza rodziny, ale do kurwy nędzy dlaczego Ci, którzy są teoretycznie powinni mnie wspierać robią ze mną dokładnie to samo? Na początku mają najwięcej do powiedzenia, zapewniają, że będzie lepiej, mówią, że pomogą, a potem sami poddają się wpływom manipulacyjnym tej samej szarej masy od, której wcześniej mnie bronili!
Nie pojmuję tego wszystkiego. Nie chcę już nad tym myśleć bo ogłupieję...
czwartek, 29 maja 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
2 komentarze:
nie jesteś sam.
a to tylko ludzie.
życzę Ci miłego dnia.
Byłam kiedyś w podobnych miejscach, jak te które właśnie mijasz. Ponure, ciemne i dziwnie pociągające pułapki ego... Teraz uczę się od dzieci i jestem szczęśliwa. Po prostu. Bo tak ;) Nie przejmuję się negatywnymi opiniami innych, choć każdą cenię, nie mniej niż pozytywne. Dużo się dzięki nim uczę o ludziach. Zauważ, że kiedy sam jesteś o czymś autentycznie przekonany zazwyczaj nie masz trudności z przekonaniem innych. Otoczenie funkcjonuje w penym sensie jak lustro. Jeśli nie podoba Ci się to co widzisz, masz problem. Możesz oczywiście rozbić lustro, ale możesz też polubić to co widzisz, a potem zmienić to co TOBIE przeszkadza. Masz fantastycznie rozwiniętą samoświadomość jak na swój wiek. Jeśli nie dasz się chorobie (a to trudne, bo dystymia oferuje wiele pozornych korzyści), odkryjesz świat o jakim Ci się nie śniło i dokonasz wielkich rzeczy :)) Powodzenia
Prześlij komentarz