Dzisiejszej nocy miałem miły sen...Byłem na wsi, u mojej babci, a konkretnie - na boisku do piłki nożnej istniejącym do dzisiaj niedaleko jej domu. Znajdował się tam mój starszy brat i jeszcze ktoś - nie wiem kto... Świeciło przyjemne słońce. Wtedy jeszcze taka pogoda panowała za czasów mojego dzieciństwa. We śnie byłem jednak raczej w wieku bliskim teraźniejszości chociaż nie jestem tego pewny do końca. Nie było upalnie, ani zimno, co niestety jest odejściem od rzeczywistości - anomalnej pogody. Promienie słoneczne padały w każdy zakamarek, a ja miałem wrażenie, że miejscami było wręcz biało. Cały obraz widziałem tak jakby przez lekką mgiełkę - to był sen we śnie. Czułem się jak nowo narodzony, a czas jakby wbrew samemu sobie nigdzie się nie śpieszył. Wszystko działo się wolniej, a ja dzięki temu wyłapywałem coś co mogę nazwać najdrobniejszymi szczegółami otaczającego mnie świata, po czym samoistnie zamieniałem je na szczęście. Zacząłem biec, czułem. Panował wielki spokój i równowaga, a ja nie potrzebowałem niczego więcej niż przestrzeni na świeżym powietrzu. Nagle się obudziłem i cały czar przysnął. Wszystko przepadło...
Chciałbym być znowu dzieckiem, dzieckiem w pełni fizycznie i psychicznie, ponieważ w pewnym stopniu emocjonalnie nim jestem, z tym, że mam przyciemniony i w różnym sensie zatracony sposób postrzegania otaczającego mnie świata. Fizycznie dlatego, że dzieci są inaczej postrzegane, inaczej doświadczają różnego rodzaju zjawisk, a także łatwiej jest im wejść do miejsc niedostępnych dla dorosłych. Najbardziej cenne i sentymentalne z tamtego okresu jest dla mnie głęboka gama uczuć postrzegania różnych sytuacji, a nawet własnych myśli. Obecnie, myśli to bezcelowa plątanina nie mająca końca ani początku, tym najprostszym celem było głębokie uczucie potrafiące za sprawą psychiki odsunąć nas od spraw życia codziennego. Istotną rzeczą jest również to że w teraźniejszości brakuje marzenia i głębokiego rozmyślania na każdym kroku w obrębie błahych podstaw.
Właśnie to było ambrozją dzieciństwa - bujanie w obłokach i zupełnie twórcza interpretacja wszystkich i wszystkiego. Dziwne jest to, że czasami miewam tzw. przebłyski i w najlepszym wypadku, po uprzednich próbach powrotu myślami do dobrych chwil, które mogły być związane z dzieciństwem, przez dwie sekundy gdzieś tam w środku coś się we mnie budzi i emocjonalnie doświadczam głębokiego uczucia związanego z tamtym okresem. Trudno mi to opisać, naprawdę trudno. Wspaniałe minęło, nadszedł czas pokuty. Być może to oznaka tego, że element źródła energii i entuzjazmu ulokowany we mnie samym, niezależny od świata - już się wypalił lub właśnie gaśnie.
Nie bez powodu porównam dzieciństwo do chłonięcia wody przez suchą gąbkę. Właśnie wtedy pragniemy poznać świat, wszystko co nieznane musi zostać odkryte albo wytłumaczone przez wyjątkowo elastyczną wyobraźnię. Żaden okres w życiu nie ma takiej podatności na życie jak dzieciństwo. Dla mnie samego teoria, że będąc dzieckiem chcemy być dorośli, a będąc dorosłym chcemy się cofnąć do czasów dzieciństwa jest tylko w połowie prawdziwa. Ja nigdy nie chciałem być dorosły. Może tym się różnie od innych. Nie śpieszyło mi się do dorosłości i z całą pewnością mogę napisać, że nigdy nie powiem o sobie jako o osobie dorosłej.
Dzieciństwo to beztroska i bezpieczna zabawa na polanie jako małe zwierzątko wokół rodziny. Życie dorosłe to przemiana w drapieżnika, w głębi lasu, żeby przetrwać musisz się bronić, uciekać i atakować. Niegdyś sucha gąbka zrobiła się wybredna i chłonie tylko to co uzna za przydatne. Człowiek z wiekiem nie robi się jak wino. Człowiek po prostu prędzej czy później gnije jak owoc, wcześniej od wewnątrz, dopiero potem wizualnie.
6 komentarzy:
czy my, "dorosli" chcielibysmy byc dziecmi? to chyba kwestia doswiadczen z tego okresu. jezeli ktos ma duzo przykrych, nie chce do tego wracac. a czas wyposaza nas w pewien system obronny. i chociaz swiat jest suchy i gorzki, potrafimy przelknac wiecej, umiemy juz rozroznic to co jest dla nas dobre, co zle. dojrzewanie to w pewnym sensie proces uswiadamiania sobie tych 'zlych' aspektow zycia.
Tak, dorośli i dzieci... Dorośli chcieliby byc dziecmi, a dzieci dorosłymi...
nie mam weny tworczej ;] hyh a wiec napisalam tak tylko dla jajeckow;p bo mo ODP;] ale pozytywnie;]narka<3;];*
ojej;p lubie robic zdjecia i juz;] no raczej to wlasnie przypomina photoblog;] niz najnormalniejsze blog;p nie lubie pisac tylko wtedy kiedy mam wene tworcza czy tez jak cos sie stanie;p
hmmm... a wiesz, ze ja tez nigdy nie chcialam byc dorosla? tzn chcialam tylko dlatego, zeby nie musiec tutaj mnieszkac.
Ja mimo że dzieciństwo miałem czasami bardzo przykre(szczególnie w szkole)to chętnie bym się cofnął do tamtych lat...chciałbym być znowu taki beztroski,chciałbym znowu móc się nie przejmować niczym,chciałbym znowu przeżyć dzieciństwo bo wiem że to najlepszy okres w życiu człowieka.
Chciałbym chociaż zyskać znowu to spojrzenie na świat,bo wtedy wszystko wydawało mi się ciekawsze,bardziej kolorowe i cieszyłem się z błahostek czego bardzo zazdroszczę dzieciom.
Kiedy byłem mały spieszyło mi się do dorosłości a teraz tego bardzo żałuję bo wiem iż nie warto było.
Częściowo w ten sposób straciłem dzieciństwo.Dzieci myślą że fajnie jest byc dorosłym bo "nie pozwalają mi na tamto czy tamto a jak dorosnę to będzie mi wolno" ale czy tak naprawdę było nam to potrzebne??niektórych aspektów życia nie jest się w stanie pojąc gdy jest się małym i w sumie to nie jest nam wtedy to potrzebne.
Liczy się tylko chwila i to jest piękne,teraz się interesujemy robakiem który wpadł do jeziora,za chwile zabawką kolegi a potem reklamówką która nam ucieka bo wiatr wieje.Niestety nie zastanawiamy się nad minusami życia dorosłego(przynajmniej ja tak robiłem),o istnieniu nie mamy pojęcia(bo który rodzic obarczałby dziecko czymś takim)a skupiamy się nad minusami życia dziecięcego.
Nie raz już się zastanawiałem jak by było znowu być dzieckiem i gdyby to było możliwe cofnąć się choćby na miesiąc czy tydzień, zrobiłbym to bez zastanowienia.
ehh alem się rozpisał.
Prześlij komentarz