piątek, 1 lutego 2008

Bojaźń przed absurdalną anonimowością.

Chcemy być w jak największym stopniu pewni życiowych kroków, a jednocześnie jak najbardziej zabezpieczeni przed potencjalną stratą. To wynika z natury, czynników kształtujących człowieka i pewnie również ze zwykłej nieudolności. Bardzo ciężko jest nie stawiać sobie celów, a jednocześnie nie negować ich istnienie. Czasami jednak warto się zapomnieć, odstawić na bok pozytywne i negatywne argumenty przewodnie. Aczkolwiek czasami to zbyt niewiele, a jednak jest jakaś ewentualność (...)

Niektórzy zatracili w sobie umiejętność dostrzegania dwóch stron medalu każdej rzeczy czy zjawiska. Nie chodzi tutaj przecież o czynienie cudów, a jedynie o sam fakt zidentyfikowania w kanapce składników takich jak margaryna, sałata, ser, szynka, ser, majonez, rzodkiewka, pieprz i sól, czyli kilku warstw, a nie wyłącznie pojedynczego przedmiotu. Życie w, którym dominuje jednoznaczna ocena rzeczywistości ograniczone jest do prostoliniowości, bezwzględnego przekonania o słuszności swojego postępowania i do świadomego lekceważenia człeków. Trzeba ich obchodzić szerokim łukiem by nie dać się zwieść łatwości pojmowania czegokolwiek.

Ludzie to degenerujące się mrówki. Te z, którymi mamy do czynienia to jedna kolonia. Znajomych jest znacznie mniej, a osób wartych uwagi wiele. Jeszcze więcej jest potrzebujących (dla mnie to nie ma znaczenia większego niż sam fakt gdyż nie sądzę, żeby niespontaniczna dla mnie dobrotliwość była drogą do jakiejkolwiek stosunkowo stałej lepszości). Istnieje także wielka ilość tzw. dogadzaczy, krótko mówiąc są to osoby które sprawiały, sprawiają nam przyjemność, odczuwamy z tego powodu korzyści, zagłuszamy własne wnętrze, włączamy się w ich w towarzystwo dlatego, żeby nie stać samemu, lubimy ich bo oni nas lubią, w mniejszym lub większym stopniu podwyższają chwilowo poczucie własnej wartości, zatem trudno wyjść z tego błędnego koła, ale tak naprawdę są zbędni, a my jesteśmy wobec nich w głębi duszy obojętni w przeciwieństwie do naszego zewnętrznego uśmiechu. Zawsze jest przynajmniej jeden mega dogadzacz, czyli ktoś oferujący poza funkcją wchodzenia w plecy dolne także możliwość konspiracyjnego wyciśnięcia z tej osoby przynajmniej jednej kropli czegoś co od początku jest dla nas wartościowe. Należy pamiętać o tym, że każdy z nas jest czyimś dogadzaczem, czyż to nie zaskakujące? Swoją drogą chciałbym kiedyś odnaleźć osobę przed, którą mógłbym otwarcie wyjawić prosto z mostu to iż jest takowym dogadzaczem, bez komicznie tragicznej nieszczerości w rozmowie i ciągłego przeczenia własnemu wnętrzu, a następnie skorzystać z jej usług po ustaleniu umowy. To byłaby fenomenalnie skromna ścisłość. Można to nazwać także rozdziewiczeniem oryginalności. ;) Na końcu zostaje grupa tych, z którymi jesteśmy trwale związani przeszłością lub teraźniejszością, przyszłości celowo nie umieściłem (Jeżeli ktoś twierdzi, że jest szczerze związany z tłumem to jest hipokrytą, nikomu nie starczy na to życia, ani serca).

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

hejcia...masz pełną racje. Nie tylko ty byś chciał taką osobę odnaleźć. Ale czy takie osoby istnieją??? Nie wiem...Ja się z takimi osobami nie spotkałam i choć chce wierzyć w to że taką os spotkam to chyba nie potrafię...to jest czasem za trudne..za trudne dla człeków jakimi jesteśmy i jakimi nie chcemy być

 
//zabezpieczenia ... ... ... ... ...