Złość, żal, zbędność - tak to można podsumować w trzech słowach.
Skąd to się wzięło? Wystarczy wejść na publiczny album kolegi ze zdjęciami. Z jednej strony niewiara w jego osiągnięcia, nie tylko materialne, a z drugiej przytłaczające dowody na to, że powodzi mu się zarówno z tej perspektywy jakiej go znam, jak i z tej ze zdjęć.
Co oprócz tego? Po pierwsze porównywanie się z nim. Wiem, że nie powinienem tego robić, ale taka była moja naturalna reakcja. Po drugie zazdrość czyli już sam skutek tego wcześniejszego. Po trzecie wszystkie negatywne uczucia skumulowane razem, idealnie symetryczne w rytm i treść muzyki. Tragedia, ale piękna.
Chwilę potem przychodzi mi do głowy czarny scenariusz zakończenia swojego żywota. Oto ja w oryginalny sposób strzelam sobie w łeb w tłumie obcych osób niczym aktor kończący swoją rolę w teatrze. Nie chcę złotego nagrobku ani suchych obietnic obłożonych pięknymi słowami. Pragnę tylko szacunku, uznania i pamięci w ostatnich chwilach błądzenia swoistego elektronu.
Jednak ten obraz statyczny czy inaczej mówiąc wirtualny znacząco różni się od kontaktów w szkole. Trudno uwierzyć, a co najważniejsze trudno pogodzić się z tym, że prawda jest taka iż kontakt wirtualny zawsze będzie mniejszym lub większym pryzmatem ukazującym w innym świetle, z innej perspektywy. Można mieć nadzieję, że w danej chwili ma się do czynienia z tym mniejszym, gorzej, jeżeli ktoś pozoruje, wtedy ewidentnie nie można być niczego pewnym, a już na pewno nie obrazowi jaki przedstawia wyobraźnia.
Cóż dodać? To naturalne, że odległość może stworzyć niejasności i problemy, nie tylko przez telefon czy internet, ale także w kontakcie na żywo, a więc ostrożności nigdy nie za wiele.
Z chwilą obecną, punkt kulminacyjny złego nastroju już minął. Jakże niebagatelizując zmienność ludzka jest wszczepiona. To brzemię, którego nie można się pozbyć choćby nie wiem co się czyniło. Na ziemi i tak będziesz zmieniać część swoich poglądów wraz ze wzrostem pozytywnych doznań. Jedyną i do końca pewną kontrolę, pomijając choroby i wypadki, ma się nad tym, że żyjesz, ponieważ w każdej chwili można udać się na nieokreślone wczasy do ośrodka gdzie odpoczywają zmęczeni życiem, lub Ci, którzy zostali odcięci od tego świata ręką trzecią.
niedziela, 9 września 2007
Subskrybuj:
Posty (Atom)