niedziela, 12 sierpnia 2007

Kropla wyimaginowanego świata

Trzeci już sen pod koniec tygodnia. Różni się też tym od poprzednich, że obudziłem się o 2 nocy, a nie rano tak jak w przypadku wcześniejszych. Ten bardziej zadziwiający i dający do myślenia. Byłem na basenie. To były jakieś zajęcia dodatkowe bądź godzina lekcyjna. Pływaliśmy na wolno. Ja pod towarzystwem jakiejś niezidentyfikowanej kobiety. Nurkowaliśmy. Basen wydawał się nie mieć dna. Dopłynięcie do dna i wybicie się było połączeniem poezji, sztuki i nowego doświadczenia. Czułem się jak ryba w wodzie. Na trybunach siedzieli zdumieni koledzy, byłem podziwiany. Lubię być podziwiany i dostrzegany, ale nienawidzę być chwalony. Na szczęście nikt mnie nie chwalił. W momencie kiedy musiałem wyjść z wody ogarnął mnie smutek, irytacja z tego powodu, że ja wychodzę, inni zaczynają oraz wrażenie, że nigdy tutaj nie powrócę. Bosko mi.

Interpretacja z sennika. Nie sugeruję się tym w jakimś znaczącym stopniu. To tylko sennik i uniwersalna interpretacja. Zresztą to zbyt optymistyczne, żeby wydawało się realne.
Pływać - Życie bez trosk.
Woda - Widzieć czystą wodę - Przyjemność.
Nurkować - Zrealizujesz swoje najgłębsze pragnienia.
Basen - Kąpać się w nim - Jest zapowiedzią nowych, korzystnych znajomości, które będą pomocne w uzyskaniu wysokiego awansu.

Dodam coś od siebie. Życie bez trosk kojarzy mi się wyłącznie z dzieciństwem, więc możliwym jest, że zbliża się kolejne wcielenie. Co do przyjemności - jest ona niewykluczona, prawdę mówiąc to nic nadzwyczajnego dlatego żadnej euforii z tego nie ma. Realizacja swoich najgłębszych pragnień - wątpię, sam się w nich gubię. Na nowe korzystne znajomości nie liczę i wątpię, że coś takiego się zdarzy, bynajmniej nie teraz.
 
//zabezpieczenia ... ... ... ... ...