sobota, 30 czerwca 2007

Sztuczni przyjaciele

W dzisiejszym świecie otacza nas wiele sztucznych i nieprawdziwych osób, które udają tylko po to, żeby przystosować się do sytuacji. Jednym z takich przykładów jest mój kolega, zawsze myślałem, że najlepszy kolega.
W moim życiu dostrzega dziury, często powtarza mi, że mam coś zmienić. Pyta się - "kiedy gdzieś wyjdziesz sam od siebie?", to strasznie wkurzające. Najgorsze jest to, że on jest w podobnej sytuacji jak ja, a mimo to czepia się mnie, w cudzym oku dostrzega źdźbło trawy, a w swoim belki nie widzi.
Zasadnicze pytanie po co mnie zmieniać? ja nie chcę się zmieniać, chcę być sobą i mam nadzieję, że kiedyś znajdę osobę, której będę mógł w pełni zaufać i która mnie zaakceptuje takim jakim jestem, nie będzie chciała zmian.
Być może mój kolega dowartościowuje się w ten sposób. Lubi mnie męczyć głupimi pytaniami i wyraźnie widzi, że tego nie lubię, a mimo to tak robi.
Nie mogę mu wyrzucić tego wszystkiego na wierzch, tych myśli, tego co o nim myślę. Jego wyjście byłoby takie, że włączyłby swoją retorykę i łagodnie ugłaskał całą sprawę.

Nie będę taki jak większość, nie chcę być społeczny mimo tych wszystkich przeciwności. Serdecznie pieprzę takich skurwieli!
Czekam na wartościową osobę, na razie mam wiele wytrwałości.
 
//zabezpieczenia ... ... ... ... ...