czwartek, 9 sierpnia 2007

(Nie)zwykły sen

Opiszę swój dzisiejszy sen. Nie jestem wszystkiego pewny bo jak to bywa ze snami łatwo się je zapomina,. Nie będę wymyślać tylko pisać to co zapamiętałem. Sen był o tyle nietypowy, że wydarzenia w nim zawarte nie działy się w ustalonym, zwykle przewidywanym porządku. Dlatego to wyłącznie mój sen, podobny do osoby.

Jest prawdopodobnie zima lub jej początek. Późny wieczór, latarnie na ulicy są już zapalone. Idę sobie chodnikiem w stronę domu. Jestem kawałek od starej szkoły podstawowej do której chodziłem. Gdy tak idę wolnym krokiem nagle jakieś dzieci zaczęły rzucać petardy niedaleko mnie.

(Rzeczywistość: Podobne mieszkają po drugiej stronie mojego domu na patologicznym osiedlu, coś w stylu 13 dzielnicy z filmu. Jedyne czego mi brakuje to miniaturowa bomba atomowa nadająca się w sam raz do wiadomego celu.)

Nigdy nie lubiłem konfliktów, zwłaszcza z nieznajomymi osobami. Mam jakieś lęki z tym związane. Sen był o tyle dziwny, że w pewnym stopniu był świadomy, ponieważ kiedy chciałem zadzwonić, w dalszej części snu - nasunęła się myśl, że nie mogę tego zrobić z powodu braku kasy na telefonie.

(Rzeczywistość: Tak było od kilku dni zatem ta informacja musiała być wydobyta przez mały "update" szczegółów z życia, dlatego też nazwałem ten sen po części świadomym. Moim zdaniem w śnie nieświadomym powstaje ogólny obraz naszej osoby, z wbudowanymi w sobie poglądami i przyzwyczajeniami, bez aktualnych wieści ze świata realnego.)

Kiedy dotarło do mnie co się dzieje, wystraszyłem się i przyśpieszyłem kroku.

(Rzeczywistość: Z uwagi, że nigdy nie lubiłem konfliktów, zwłaszcza z obcymi osobami można powiedzieć, że zatem jest to część nieświadomego śnienia. Tą reakcję możemy uznać za zarys naszej osoby, siedzący gdzieś tam wpojony w przekonaniu o samym sobie w danym aspekcie lub po prostu zwyczajną ludzką reakcję. Zapewne dla dresa wyglądałaby ona na zasadzie skopania tyłków osobnikom sprawiającym, że poczułby się zagrożony, a jak to zazwyczaj bywa powodem do zaczepki może być nawet zwykły kontakt wzrokowy. Moim zdaniem sen nie całkiem świadomy, podobnie jak mój to krótko mówiąc to taki, który w detalu wykorzystuje daną informację ze świata rzeczywistego i wpaja ją do snu, a poza tym, że czujemy się w danym aspekcie jakby uprzedzeni nie mamy większej świadomości czy kontroli nad snem. Wiadomo, że rodzaje snów są różne, dlatego też całkowicie świadomy to taki w, którym mamy pełną świadomość tego, że aktualnie śnimy i możemy np. pójść obrabować bank mając świadomość, że nam się uda albo nie. Chcemy zrobić rzeczy, których normalnie byśmy nie zrobili, przecież to tylko sen i nie ma to wpływu na rzeczywistość. Mała dygresja, powracam do snu.)

Szły za mną dwie kobiety starsze ode mnie choć nie pytałem o wiek to i tak byłem o tym przekonany. Jak się później okazało były siostrami. W pewnym momencie jedna z petard powędrowała w ich stronę i jedna z nich chciała ją odrzucić po czym nieszczęśliwie wybuchła w ręce i urwało jej palec. Wpadły w panikę. Nie mam pewności w którym momencie snu poszkodowana zniknęła (Teraz albo po nieudanej pomocy) więc przyjmę, że w tej chwili pobiegła do swojego mieszkania, a ja z jej siostrą próbowaliśmy wezwać pomoc. Byłem zdezorientowany i nie wiedziałem co zrobić. Jak już pisałem wcześniej nie miałem jak zadzwonić, podobnie było z towarzyszką nie posiadająca telefonu. Wybiegliśmy na ulicę i próbowaliśmy zatrzymać jakiś samochód. Bezskutecznie, nikt nie reagował nawet jeśli wyskoczyłem przed samym pojazdem na środek ulicy. Dodam, że uciekł nam zakamuflowany i początkowo stojący radiowóz, którego nie zauważyliśmy. Potem kobieta zaproponowała, że pójdziemy do bloku na rzut kamieniem od nas (Nie wiem w jakim celu i dlaczego akurat tak). Weszliśmy do środka mieszkania gdzie była zastaliśmy Japonkę (Nie mam pojęcia kto to był :P). Pożyczyła nam swój telefon i zadzwoniłem pod 997, czyli na policję. O dziwo rozmawiałem spokojnie i rozsądnie z czego byłem zaskoczony. W pewnym momencie urwał się sygnał i nie wiedzieliśmy czy raport został przyjęty. Owa Siostra była zdenerwowana dlatego też zadzwoniłem jeszcze ze dwa razy, bezskutecznie. Dodzwaniałem się do jakiegoś sklepu, dzwoniąc pod ten sam oficjalny numer ;). W pewnym momencie zaczęła mi dziękować za starania i za to jak się zachowałem. Zaczęliśmy przytulać i uśmiechać się bez słów

(To ciekawsza część snu :D Dodam, że to było miłe zarówno we śnie jak i poza nim).

Możliwe, że chwilę potem urwał mi się sygnał. Trudno mi napisać kiedy się obudziłem. Na pewno akcja we śnie logicznie się nie rozwiązała i to mogę z pewnością napisać.

Nie rozpisywałem się z odczuciami i nie wymyślałem dalszej fabuły. Z tego powodu sen jest niezrozumiały w pełni dla nikogo. Rzadko pamiętam co mi się śniło z ogólnym zarysem po kilku godzinach od wstania z łóżka. Może rzeczywiście gra pamięciowa coś mi dała lub zwyczajnie udało mi się zapamiętać więcej niż zwykle. Na pewno zależy to też od tego czy sen nam się podobał.

Niewątpliwie tajemniczość jest piękna.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Hmm ... zadko pamietam co mi sie sniło wczesniejszego dnia :) Czasem mam wrazenie ze sni mi sie kilka razy to samo miejsce :) oczeyiscie w roznych przerwach czasowych.
Hm.. jesli chodzi o swiadomy sen, to z tego co dobrze pamitam jest to swiadomosc tego że ktoś bedąc w śnie wie że sni :) jest to naprawde niesamowite:)
Hm .. moze Twoj sen coś znaczył ?:) ja sie czesto zastanawiam (jak zapamietam sen) co mogł on oznaczac:D i czesto mam nadzieje ze sie spełni :D jak jest jakis miłyy :)

Masz super blogaska bede tu wpadac czesciej :)

 
//zabezpieczenia ... ... ... ... ...