wtorek, 3 lipca 2007

Po burzy

Nie było tak tragicznie jak przeczuwałem. W miarę szybko zasnąłem, chociaż w nocy rzeczywiście była burza. Spałem jak zabity dzięki jedynej rzeczy, która sprawia mi prawdziwą przyjemność, czyli muzyce. Bez niej nie byłoby żadnego sensu.

Nawiązując do sensu. Ostatnio sens zanika w prawie wszystkich działaniach jakie podejmuję i tych rzeczach które spotykam na swojej drodze. Nie potrafię tego wytłumaczyć. To monotonia połączona z obojętnością na ten świat i brakiem siły.

Nie mam weny, a więc nie będę pisał na siłę.

Mam nadzieję, że to stan przejściowy.

Brak komentarzy:

 
//zabezpieczenia ... ... ... ... ...