W dzisiejszym świecie otacza nas wiele sztucznych i nieprawdziwych osób, które udają tylko po to, żeby przystosować się do sytuacji. Jednym z takich przykładów jest mój kolega, zawsze myślałem, że najlepszy kolega.W moim życiu dostrzega dziury, często powtarza mi, że mam coś zmienić. Pyta się - "kiedy gdzieś wyjdziesz sam od siebie?", to strasznie wkurzające. Najgorsze jest to, że on jest w podobnej sytuacji jak ja, a mimo to czepia się mnie, w cudzym oku dostrzega źdźbło trawy, a w swoim belki nie widzi.
Zasadnicze pytanie po co mnie zmieniać? ja nie chcę się zmieniać, chcę być sobą i mam nadzieję, że kiedyś znajdę osobę, której będę mógł w pełni zaufać i która mnie zaakceptuje takim jakim jestem, nie będzie chciała zmian.
Być może mój kolega dowartościowuje się w ten sposób. Lubi mnie męczyć głupimi pytaniami i wyraźnie widzi, że tego nie lubię, a mimo to tak robi.
Nie mogę mu wyrzucić tego wszystkiego na wierzch, tych myśli, tego co o nim myślę. Jego wyjście byłoby takie, że włączyłby swoją retorykę i łagodnie ugłaskał całą sprawę.
Nie będę taki jak większość, nie chcę być społeczny mimo tych wszystkich przeciwności. Serdecznie pieprzę takich skurwieli!
Czekam na wartościową osobę, na razie mam wiele wytrwałości.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz